Nowe pokolenie Audi RS 7 dostanie silnik na 700 KM

Audi RS7 - tego modelu nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać, ponieważ jest tak charakterystyczny, że każdy go łatwo rozpozna. Ten model to wielkie połączenie dwóch światów, kiedy potrzeba okaże się łagodne (bowiem można przełączać pomiędzy trybami prowadzenia), ale w momencie pozwolenia mu na więcej  jest w stanie pokazać swoją moc oraz grozę. Nie bez powodu jest wybierany przez tych, którzy nie chcą siedzieć w nudnej luksusowej limuzynie wielkości kombi. RS7 to świetnie połączenie pięknej sylwetki z dobrymi odczuciami podczas jazdy.


Co więcej nie trzeba męczyć się w sportowym pojeździe typu coupe. Praktycznie o tym aucie mówiono, że ma służyć do zalania „pod korek” i cieszenia się z rajdu po drogach. W dobie XXI wieku Audi chce iść z duchem czasu i prawdopodobnie zacznie przyprawiać swoich wiernych fanów o zawał serca.

Jak wszyscy wiemy koncerny uwielbiają rozwijać swoje samochody, choć nie wszystkie robią to w poprawnej wersji. Niemcy stwierdzili, że w sumie to bez sensu robić silniki benzynowe i powinni przejść tylko i wyłącznie na spalinowe w wersji 4.0 litry v8 , co daje 650 KM. Jest to silnik, którego moc może być uznana jako podobny do pociągu.


Jego dźwięk oraz odgłos rodem z ust diabła ma precyzyjnie wskazywać na status materialny osoby, która siedzi za kierownicą. To nie jest już mały silniczek, który da się okiełznać. To potwór, który podczas przyspieszenia sprawi, że mocniej trzeba będzie trzymać kierownicę oraz otrzeć pot z czoła. Taka pojemność nie powstaje po to, aby stać w korku, tylko pochłaniać kolejne kilometry z prędkością światła.

Niemniej warto pamiętać, że fizyki nie da się ubłagać i opony też mają swoją granicę.


 Jednakże przyspieszanie jest zarazem niebezpieczne oraz cudowne.

W każdym razie setka jest osiągalna w około 3,6 sekundy, co robi wrażenie. Kierowca dodatkowo dostaje skrzynię z ośmioma biegami o nazwie Tiptronic, która ma za zadanie przenieść moc na wszystkie cztery koła. Co ciekawe to rozwiązanie pozostaje niezmienne od początku produkcji przez niemiecki koncern.


Skupiając się na spalaniu mamy możliwość zderzenia z rzeczywistością że jednak da się zrobić pocisk, który będzie zużywać rozsądną ilość paliwa. 12 litrów na 100 km przy jeszcze nie wygórowanej prędkości ( mówiąc wprost do 160 km/h, co i tak jest zbrodnią na przeznaczeniu tej maszyny) wydaje się być wynikiem całkiem przyzwoitym. Wszystko to dzieje się dzięki technologii, która jak się okazuje może być użyta do czegoś dobrego.

Jedyną grupą społeczną, która nie będzie w stanie okazać jakiegokolwiek zadowolenia będą ekolodzy. Nowy RS7 ma za nic poszanowanie środowiska naturalnego.


To co dla zwykłego człowieka ma mniejsze znaczenie, ponieważ kto się aż tak przejmuje emisją spalin, może być dla Audi dużą bolączką. Po aferze Volkswagena, czyli tzw.: dieselgate Stany Zjednoczone są bardzo wyczulone na jednostki z napędem spalinowym i Niemcy będą naprawdę musieli dobrze kombinować (lub zrobić to uczciwie), tak aby zmieścić się w limitach przy eksporcie na amerykański rynek.


Z tego powodu mogą również zmienić strony – benzyna do USA i Chin, a diesel do Europy.

Byłoby to rozsądne podejście do tematu, ponieważ Europejczycy wiadomość, że Volkswagen podkręcał auta i nie robił ich zgodnie z normami przyjęli zaskakująco spokojnie. Wielu z nich wręcz rozumiało, że przy obecnych regulacjach jest niemożliwe wykonanie auta, którego cena nie zwaliłaby z nóg nawet najbogatszych ludzi. Takie myślenie byłoby zgodne ze wszelką logiką. Model został już zaprezentowany, a jego sprzedaż miałaby ruszyć na jesieni tego roku.


Patrząc na wygląd nie ma się wrażenia cnotliwego samochodu, a wręcz  maszyny, która powinna należeć do zawodowego gangstera. Z jednej strony można powiedzieć, że jest tu za dużo przesady i podkreślania tych wszystkich aspektów trochę na siłę, ale z drugiej strony ma się wrażenie, że to właśnie w tych szczegółach tkwi ten ideał.

Auto aż kipi swoją agresją i innym użytkownikom drogi daje jasne komunikaty, które w łagodnym tłumaczeniu zabrzmią „zjedź mi z drogi”, a które każdy z nas przełoży sobie na krótszy podwórkowy język. Dodatkowo według słów dyrektorów koncernu ma pokazywać prestiż. W każdym razie kto do tej pory nie mógł sobie zobrazować wyglądu tego słowa, niech popatrzy na nowe RS7. O wizerunku nie da się nic więcej powiedzieć oprócz tego, że jest dopracowany do granic możliwości i każdy użytkownik doceni zarówno ten wewnętrzny, jak i zewnętrzny.


Audi wraz z rozwojem swoich technologii planuje stworzyć model Rs7 w opcji hybrydowej z 700 koni mechanicznych. Jest to jak na razie zapowiedź, ale po próbie wycofania się z jednostek benzynowych mamy kolejną, która obejmuje nazwijmy to poszanowanie środowiska. Czy nie będzie to strzał w kolano, zobaczymy na jakim rynku odniesie sukces.


W Europie mamy dosyć duże zainteresowanie jednostkami elektrycznymi, co przekłada się na powstawanie większej ilości punktów do ich naładowania. W dalszym jednak ciągu można twierdzić, że z jednej strony może to być próba wyjścia do szerszego grona klientów, a z drugiej szukanie opcji poprawienia wizerunku.

Wszystko to, aby nikt nie powiedział, że Audi jako jeden z niewielu koncernów produkuje samochody o wysokiej emisji spalin, czym przyczynia się np.: do globalnego ocieplenia. Prawdopodobnie premiera miałaby się odbyć w 2021 roku.


Podsumowując, to że Audi zmienia model RS7 było do przewidzenia, ponieważ każdy koncern musi iść z duchem technologii oraz coraz to nowszych restrykcji jednostek napędowych. Być może przejście tylko na Diesla, a następnie rozwój silnika hybrydowego będzie kluczem do sukcesu niemieckiego koncernu. Jednakże, czy odbije się to na sprzedaży jest trudne do przewidzenia. Ludzie są bardzo przyzwyczajeni do tzw. „benzyniaków” i średnio wyobrażają sobie ten model w nowoczesnych wersjach.


Niezależnie jak bardzo były podrasowany, czy wyposażony.

 O ile diesel i jego wręcz odrzutowy silnik może jeszcze robić wrażenie i aż tak nie kłuć w oczy, to czy takie auto sportowe zasługuje na zniszczenie jego historii napędem hybrydowym jest kwestią niewątpliwie sporną.